Dzielna Niewiasta

- strona poświęcona uszanowaniu świętej pamięci Alicji Tyrowicz - matki mojej oraz Magadaleny Karpienia.

Mama - Ala, miesiąc przed śmiercią.1

W obliczu śmierci i wczorajszego pochówku mojej Mamy, której imię nieprzerwanie zniesławiane jest przez moją siostrę - Magdę Karpienia. W sytuacji, kiedy do ostatnich Jej chwil i największego Jej pragnienia - zobaczenia swoich dzieci i wnuków, monitów i upomien ze strony rodziny, Magda Karpienia nie uznała za konieczne odwiedzenie jej w szpitalu a także przybycia na pogrzeb własnej matki a przeciwnie, nadal Ją znieważa.

Do Magdy, Magdalena Karpienia

W sytuacji, gdy wszystkie uwagi i komentarze osób które znały i Magdę i Mamę od lat są przez siostrę usuwane a najbliżsi zostali poblokowani. Nie mogąc skutecznie przekazać prawdy i bronić pamięci mojej Mamy tam gdzie jest ona szargana, pozostaje mi poniższa forma publiczna.

Łódź, dnia 1.07.2023

Do Magdy Karpienia

List Otwarty.

Ja, Ojciec i wiele innych osób, które poblokowałaś wiemy o Tobie więcej niż przypadkowi czytelnicy twoich infantylnych frazesów i pospolitych kłamstw, a twoje zdanie "prawda zwycięży" jest już dla ciebie jedynie zagrożeniem. Wychodzisz z siebie, by tylko prawda na jaw nie wyszła, nie tylko unikając kontaktów ze wszystkim, którzy znają cię od dawna w tzw. realu, ale także usuwając wszelkie ich komentarze, włączając w to twego ulubionego księdza, który znał świetnie i ciebie i Mamę oraz prowadził Jej pogrzeb.

Wbrew twoim rozgłaszanym projekcjom, ludzie by być wolni, muszą szanować wolność innych a do tego jeszcze, wykazać nieco wysiłku - Tato, będąc już żonaty, ukończył inżynierię i do dziś pracuje jako uznany geodeta, Mama nosząc cię w ciąży, skończyła pedagogikę, przez całe życie pracowała z dziećmi, nawet na emeryturze, a jako osoba zaufania społecznego do starości pełniła rolę ławnika sadowego (choć wg twojego liva, miała "mózg wypalony alkoholem"). Ja ukończyłem ekonomię i jeszcze w trakcie studiów założyłem firmę, działającą z sukcesem od 30 lat (co nie przeszkodziło ci publicznie nazwać mnie idiotą). Edukację zakończyłaś na ogólniaku a największym sukcesem zawodowym było, jak pamiętamy, stanowisko pomocy domowej i nie ma w tym nic złego, jednak nie daje podstaw, by kłamać i poniżać innych ludzi.

Twój efekciarskie przekaz, okraszany słabo wyuczonym śmiechem; obraz grzecznego, posłusznego Kopciuszka, gniecionego społeczną presją i wpojonym konformizmem, który po mału staje na własnych chudziutkich nóżkach, jest ostatnim, który cię opisuje. Od dziecka nie liczyłaś się z innymi i robiłaś co chciałaś i co nie kosztowało zbyt wiele wysiłku. Kiedy jako nastolatka zamieszkałaś z chłopakiem w Warszawie, Rodzice nie mieli nic do powiedzenia - usłyszeli, że albo godzą się na twoje zasady, albo zrywasz relację. Tak miała wyglądać "miłość" z twojej strony. Jedyne co stopniowo, ale systematycznie rosło, to twoje ego i roszczenia materialne.

Być wolną nic nie robiąc jednak się nie da, dlatego wyciągałaś od Rodziców kolejne darowizny, łącznie kilkaset tysięcy, na kolejne "pomysły stabilizacji", które, jak się później okazało, zwyczajnie przejadałaś i trwoniłaś na kosztowne kaprysy, z dumą prezentowane publice, ale ostatecznie zażądałaś od rodziców więcej niż chcieli stracić i to właśnie był moment, kiedy zakończyłaś deal "moja miłość i wnuki a wasze pieniądze" i ogłosiłaś swej publice, że cierpisz jako dziecko alkoholiczki. Twarde. Nie zawahałaś się nawet wyszarpać Matkę wyrzucając Ją z jej własnego domu, korzystając ze swej niewątpliwej przewagi wagowej. Bardzo smutny, acz nie rzadki, jest obraz kobiety, która okazuje komuś miłość i szacunek, tylko do momenty, do którego ma z tego pieniądze. Jeśli ta kobieta jest córką, obraz staja obrzydliwy.

Widząc, że rodzice już nie płacą, pozostało ci odcinać kupony ze zmyślania kolejnych historii o trudnym dzieciństwie. Tak się składa, że wzrastałem w tym samym domu i to wcześniej i dłużej niż ty. Nie mam traum, nałogów, depresji, ani nawet brzucha. Mam rodzinę, nie muszę żebrać i mogę zaświadczyć, że to co piszesz o naszej rodzinie to jawne kłamstwa. Wymyślane dla łapania uznania a finalnie zarobku. Powinnaś dawać świadectwa, ale raczej o tym, jak tragicznie kończy połączenie pychy z niekompetencją: bieda, psychotropy i zanik ludzkich odruchów a ponad to fałsz - jako jedyna opcja pomalowania swej egzystencji w jaskrawo-zielonych barwach szczęścia.

Twoja niezaspokojona chciwość pobudowania się za pieniądze rodziców omal nie doprowadziła cię do samobójstwa - dokładnie po tym, jak usłyszałaś, że zabawa w podarunki skończona.

Mama przez cały szans domagała się kontaktu z tobą i wnukami, szukała każdego sposobu, by cię zobaczyć, porozmawiać. Pewnie teraz da ci to satysfakcję, ale przepłakała z tego powodu całe dnie, kardiolog w szpitalu powiedział, że to mogło znacznie przyczynić się do zmian w sercu a do ostatnich chwil, konając liczyła, że cię uściska.

Kłamiesz, że cię szantażowała, kłamiesz karygodnie, pisząc że to ona wybrała zerwanie kontaktu, kłamiesz że Tato miał przed twoim poczęciem jakąś inną miłość. Kłamiesz, że zaczęłaś studiować psychologię, że twój mąż jest teologiem... Kłamiesz! Nie masz nawet najmniejszych profesjonalnych kompetencji w wychowywaniu, dietetyce, biznesie, czy psychologii... Nawet studium podyplomowego, a twoje jedyne kwalifikacje we wskazanych tematach, to narcystyczne przekonanie o omnipotencji plus internetowa wyszukiwarka.

Piszesz bezczelnie: "Zmarła moja mama, z którą od kilku lat nie miałam kontaktu. Zdałam sobie sprawę jak moje życie i samoocena przepełnione było lękiem i jak dziwnie jest teraz po prostu czuć spokój."

Dziwny był ten "lęk", który dał kilkunastoletniej dziewczynie siłę powiedzenia mamie "odchodzę z chłopakiem, akceptujesz to, a jak nie, to pa pa". "Lęk", z którym zmieniałaś facetów, kpiąc w domu ze “śmiesznej cnotliwości” brata. Możesz powiedzieć, że dziś nic w tym złego, jednak twoja autoprezentacja “Byłam też idealną córką – spełniałam oczekiwania moich rodziców, zawsze się dopasowywałam i pozwalałam na kontrolowanie mojego życia” jest równie kłamliwa, jak cała reszta.

“Lęk”, który późniejszej "idealnej matce" (jak się przedstawiasz) dał siłę pozostawiania dzieci pod opieką owej "alkoholiczki" na całe dnie a czasami noce i napęd, by wpakować się do jej letniego domu na stałe i budować własny obok. "Lęk", który umiłował sobie układ przyjmowania darowizn i prezentów, które umożliwiły ci odgrywanie idyllicznej pozy dla gawiedzi - "życia na własnych warunkach", bez konieczności nużącej pracy i poniżającego żebrania u obcych. Nikomu jednak nie zdradzasz sekretu, że podstawą takiego stylu życia było posiadanie sponsora, w postaci zamożnych rodziców.

To co ty nazywasz lękiem to po prostu egoizm - słowo już nie używane, ale jak wstawisz je w miejsca gdzie piszesz o lęku czy strachu, to zobaczysz, jak bardzo ci bliskie.

Na wieść o śmierci Mamy napisałaś: "Kiedy jesteś dorosłym, który wyrósł z lękowego modelu przywiązania, i umiera Twój rodzic to Twój mózg wariuje. To naprawdę nie musiały być sytuacje z pierwszych stron gazet. Wystarczy, że rodzic wybierał życie w nałogu. Szantażował Cię emocjonalnie, miał swój plan na Twoje życie lub był po prostu nieprzewidywalny."

To nie jest Twoja historia Magda. Jedyne, czego nie wiem, to czy jesteś już tak wyrafinowana i piszesz to pod target, w który celujesz prosić o datki i sprzedawać kolagen, czy po prostu składasz frazesy z innych kobiecych blogów, jak miliony nastoletnich fluencerek, na zasadzie "tak się teraz pisze, czyta i łapie popularność a co z tym zrobię później, to jeszcze zobaczę".

A Tato, który żyje i cię kocha, to gdzie w tej opowieści? Co z nim nie tak, że nie zadzwonisz, nie przyjedziesz, nie zapytasz, czy czegoś potrzebuje po śmierci żony...? Czy w całej tej twórczości, obliczonej na budowanie ego plus parę groszy kolekty, nie wypada pomyśleć o pewnym staruszku, który dał nam życie a własne spędził od 60 lat u boku ukochanej Mamy a teraz to tylko my dwoje pozostajemy dla niego najważniejszymi na świecie?

W przeciwieństwie do ciebie, Tato przez całe życie był z jedną osobą, teraz rozmawia codziennie z jej obrazkiem, który ty dla paru groszy depczesz publicznie. Co z nim nie tak? Na razie nie wspominasz na blogach, że istnieje, ale chyba musisz szybciutko opracować kolejny fałszywy pastirz, zaprawiony płaskimi, poczytnymi frazesami "psychicznie zbitej córeczki", inaczej stracisz polubienia i potencjał na zarobek.

Musisz wiedzieć, że twoje dzieci, chowane w tak obłudnej atmosferze i braku poszanowania rodziców, mogą potraktować cię jeszcze gorzej. Co będą wspominać? Stokowe obrazki, które preparujesz, czy dwójkę rodziców na psychotropach, z których jedno kompulsywnie opowiada o swojej próbie samobójczej a oboje korzystają z psychiatry (jak sama piszesz). Chwalisz się, jak kończysz jedne tabletki i wchodzisz na kolejne, albo że zaczęłaś od podbierania "dropsów" choremu psychicznie mężowi... Serio, dajesz ludziom wykłady? O edukacji i wychowaniu - choć dzieciaki mimo ED powtarzają w podstawówce. Dieta i uroda? TY?!. Biznes...? Podobnie spektakularne osiągnięcia. Nie masz nic, mieszkasz w wynajętej chałupie a finansowo nie dajesz rady nawet jej ogrzać.

Kilka lat temu powiedziałaś mojej żonie, że Bóg ci podopowiada, że w najbliższym czasie zginie w wypadku wraz ze mną i pilnie powinniśmy iść do notariusza coś ci pozapisywać, bo przejmiesz moich synów pod opieką. Choć powtarzałem jej, że to czarcie urojenia, przez rok bała się że zginie, po czym powiedziała ci wprost, że niezależnie od tego, ty z pewnością nie nadajesz się na ich matkę.

Wolności, którą starasz się epatować w swoich tytułach, mogłabyś uczyć się od bezdomnych, wielu z nich faktycznie może jest szczęśliwych i pozostają godni. Ale ty chciałaś "wygodnej wolności za kasę rodziców", wyjątkowe wredny pomysł na życie, tym bardziej, że kiedy przestał działać poszłaś w zdobywanie choć paru groszy szmacąc się zmyślaniem historii godzących w imię najbliższych.

PS

Od czasu kiedy rodzice przestali cię finansować organizujesz różne zrzutki charytatywne. Pierwotnie na własne, deklarowane potrzeby i te jak widzę nie były zbyt owocne. Kolejne są na "anonimowe niewiasty, które wstydzą się ujawnić" wyraźnie wskazujesz, że to nie o ciebie chodzi. Przecież w samouwielbieńczych prezentacjach osiągasz spektakularne sukcesy biznesowe i po prostu pomagasz biednym osobom, do czego (skutecznie) zachęcasz i innych. Jednak zbierane pieniądze, jak i żywność mają trafiać na twój adres.

To bardzo miłosierne, ale... musisz wiedzieć, że wśród sceptycznych, jak ja, czytelników, może rodzić pewne wątpliwości. Była zbiórka na olej opałowy a tym właśnie ogrzewasz własny dom, wysyłane do ciebie jedzenie miało być bezglutenowe, bo dwoje biednych dzieci jest na takiej diecie - dokładnie tak jak twoje.

Absolutnie nie insynuuję wyłudzania, ale uważam że w przypadku osoby przyłapywanej na kłamstwach, jak ty, zbieranie pieniędzy na swoje konto, na anonimowe cele charytatywne powinno być skrupulatniej uwiarygadniane.


Maciek Tyrowicz

Stanowisko moje prezentuję z pełną świadomością i odpowiedzilnością za każde słowo, gotowy powtórzyć je w obecności dowolnego sądu.

Uprzejmie proszę, o ile to możliwe, podanie linku tej strony miejscach gdzie nasza rodzina i bliscy zostali poblokowani a nadal kontynułowane jest szarganie pamięci mojej Mamy.

https://www.facebook.com/magdakarpieniaonline

https://www.facebook.com/groups/1295446093847181/

https://www.instagram.com/mkarpienia/?hl=pl

https://www.facebook.com/magda.karpienia


30.06 Pogrzeb Ali - Matki mojej i (nieobecnej) Madalena Karpienia


23.06 Zdjęcie rodzinne umieszczone na fb Magdalena Karpienia: “Magda Karpienia - Stworzona do wolności”, dzień po otrzymaniu i podziękowaniu za wiadomość o śmierci mamy.


1.06. Córka - Magdalena Karpienia, dzień po odebraniu wiadomości, że mama w cięzki stanie leży w szpitalu i powinna ją natychmiest odwiedzieć. Wpis Magdy: “Dziś, pośród śmiechu, radości i szukania atrakcji dla dzieci, ukochaj swoje wewnętrzne dziecko.”


“Rób video! - mówią.
Nagrywaj podcast! - mówią.
Twórz rolki! - mówią!
Serio?
No poważnie pytam, myślicie, że byłoby to przydatne? Chcielibyście mnie słyszeć, widzieć, a nie tylko czytać?”

23.05 Pierwszy wpis: Magdalena Karpienia po poinformowaniu jej rodziny, że Mama trafila z cieżką sepsą do szpitala.

Komentarze fb :

Uaktualnienie - luty 2024

Magdalena Karpienia nie odpowiedziała na mój list, nie zareagowała też na niego w jakikolwiek sposób formalny. Być może siostra zdała sobie sprawę, że nie ma sędziego i pewnie w ogóle prawnika, który przyznałby "tak, oczywiście, może sobie pani mieć głęboko gdzieś umierającą matkę a brat nie ma prawa tego krytykować". Co jednak gorsze, dotąd nie uznała za potrzebne skontaktować się ze swoim ojcem, obecnie wdowcem, któremu trudnoby cokolwiek zarzucić a już z pewnością jakikolwiek nałóg lub egoizm. Jedyna "wina" z jego strony, to wycofanie się ze sponsorowania dorosłej córki, co spowodowało jednostronne zerwanie kontaktu przez Magdę oraz uzasadniona krytyka biernej postawy swego zięcia.

Magda uznała oststnio firmę dla której pracowała za niewdzięczną, nie fair i zadłużoną po uszy, choć jeszcze miesiąc wcześniej zachęcała do niej (marketing łańcuszkowy) słowami "uczciwość, etyka, prawdomówność, relacje, przyjaźń (...) etyka w biznesie." Obecnie już inną markę marketingu piramidkowego, podobnymi hasłami jak poprzednio... A poza tym dalej pospolicie zmyśla nt. rodziny (np. że moje dzieci się jej boją!) i pielęgnuje swój mit ofiary i "znawcy od narcyzmu", rozgrzeszając swą karygodną postawę wyssaną z palca twórczością kolejnej blogerki - ignorantki, która to, nie także mając wykształcenia, ogłosiła się "swego rodzaju ekspertem w wielu dziedzinach" i publikuje psychologiczne skrypty i porady pod dumnym tytułem “ona to wie”.

Przykro patrzeć jak wirtualny świat obłudy i pospolitej głupoty wypiera przyzwoitość i kompetencje, przynosząc ludziom, jak Magda, biedę i depresje. Serce krwawi patrząc jak budowana na tej głupocie pycha odziera moją jedyną siostrę z ostatków człowieczeństwa i demoralizuje jej dzieci.
Moim obowiązkiem pozostaje braterskie upomnienie.

Ojca i matkę trzeba szanować a nie wymyślać pierdoły, kropka a postawa utrzymywania kontaktu z rodzicami dopóki tylko leci mleko, typowa jest dla bydła.

×